Usprawnienia w płaceniu za prąd, mieszkanie, telefon

W rękach wierzycieli

Ściąganie co miesiąc należności od klientów nie jest czynnością ani przyjemną czy łatwą, ani tanią - o czym przekonują się zwłaszcza te firmy, które liczą swoich klientów w setkach tysięcy albo nawet w milionach.

Jeszcze nie tak dawno niektóre z tych firm miały bardzo korzystny dla klientów zwyczaj zawierania umów z bankami i opłacania z własnej kieszeni comiesięcznych przelewów, np. za używanie telefonu. Dzięki temu klient nie płacił nic ponad to, co widniało na rachunku, pod warunkiem, że korzystał z banku, z którym firma zawarła porozumienie. Niestety, z powodu ogromnych kwot, jakie firmy wydawały na ten niezwykły "sponsoring", ten zwyczaj to już historia.

- Środowisko bankowe - mówi Ewa Kowalczyk ze Zwiazku Banków Polskich - przewidywało taki właśnie rozwój wydarzeń i dlatego już dwa lata temu rozpoczęło prace nad przygotowaniem alternatywnej usługi, opartej na standardach zachodnich. Usługa ta nazwana została "poleceniem zapłaty" i jest już dostępna w blisko 40 bankach, które w tej sprawie podpisały porozumienia.

Polecenie zapłaty ma dwie charakterystyczne cechy: klientowi oszczędza czas, a firmom - masowym wierzycielom jak np. TP SA - daje możliwość precyzyjnego, co do dnia, ściągania należności od swoich dłużników. Mechanizm jest raczej prosty. Od strony klienta wymaga jedynie pisemnej zgody na comiesięczne obciążanie swojego rachunku bankowego kwotami wynikającymi z rachunków za telefon, prąd, gaz, prenumeratę czy abonament telewizyjny.

Nieco inaczej wygląda to od strony firm - masowych wierzycieli. To one powinny być inicjatorem rozliczania się z dłużnikiem w formie polecenia zapłaty. Po pierwsze muszą zaproponować swoim klientom ten sposób rozliczeń i uzyskać od nich upoważnienia. Po drugie zawrzeć porozumienie z własnym bankiem, w którym mają otwarte konto. Wzory tych umów są od dawna opracowane i przygotowane.

Puszczenie tej machiny w ruch powoduje automatyczne, co miesiąc, obciążenie klienta kwotą wynikającą z rachunku za prąd, telefon, etc. i przelanie tej kwoty elektronicznie z konta klienta na konto firmy - masowego wierzyciela (zakładu energetycznego czy Telekomunikacji Polskiej SA).

Maksymalna kwota pojedynczego "polecenia zapłaty" nie może - w myśl obowiązujących przepisów - przekroczyć kwoty 1 tys. EURO, gdy dłużnikiem jest osoba fizyczna, nie prowadząca działalności gospodarczej i 10 tys. EURO w przypadku firm.

Bardzo ważne są także zawarte w Zarządzeniu Prezesa Narodowego Banku Polskiego z 10 października 1997 roku zabezpieczenia polegające na tym, iż klient (dłużnik) indywidualny w ciągu 30 dni roboczych może odwołać pojedyncze zlecenie (bo np. nastąpiła jakaś pomyłka i został obciążony zbyt dużą kwotą). Gdy zaś dłużnikiem jest firma i chce płacić rachunki za telefon, gaz, prąd w formie polecenia zapłaty, na wycofanie pojedynczego polecenia ma 5 dni roboczych.

Ponieważ usługa "polecenie zapłaty" dopiero startuje, banki ustaliły preferencyjne opłaty za tego typu operacje. Kilka przykładów: Pekao SA - zerowa prowizja, Bank Zachodni - 0,56 PLN; WBK, BOŚ - po 1 PLN za każdą operację. Za opłacenie zaś rachunku telefonicznego gotówką na poczcie albo w dowolnym, bankowym okienku kasowym przyjdzie nam zapłacić nie mniej niż 3-4 PLN, a często więcej.

- Nie ukrywam, że środowisku bankowemu zależy na rozpropagowaniu i upowszechnieniu się "polecenia zapłaty", ponieważ dzięki temu można wyeliminować dokuczliwe i dla klientów i dla banków kolejki przed okienkami kasowymi - twierdzi Ewa Kowalczyk. (K. Sz.)

Rachunki płacą się same

Komentuje Zofia Ciesielska, przewodnicząca zespołu utworzonego przez Związek Banków Polskich do opracowania "polecenia zapłaty"

"Masowy wierzyciel" - tak w żargonie bankowym określamy instytucję, która posiada setki tysięcy, a nawet miliony klientów, od których co miesiąc trzeba pobrać opłatę. Może to być opłata za gaz, za prąd, za używanie telefonu, czynsz mieszkaniowy, rata leasingowa, abonament radiowo-telewizyjny.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że firmy, które są "masowymi wierzycielami" ponoszą bardzo wysokie koszty "ściągania" tych należności. Droga jest zwłaszcza obsługa kasowa, czyli zbieranie gotówki poprzez sieć własnych kas, sortowanie jej i konwojowanie do banku. Nieterminowe są także przychody, ponieważ klient idzie zapłacić rachunek, kiedy ma czas, a nawet jeśli to zrobi kilka dni po czasie, to najwyżej zapłaci symboliczną karę umowną.

Postanowiliśmy zatem opracować usługę adresowaną od początku do "masowych wierzycieli" i ich klientów. Udało się - po dwóch latach mamy produkt nazywany "poleceniem zapłaty". Uważam jednak, że "masowi wierzyciele" nie są świadomi jego zalet i uważam też, że kto spróbuje tego instrumentu, będzie go rozwijał i promował.

Banki zrobiły swoje, dajemy produkt dojrzały, ale powstaje pytanie, kto teraz mógłby przejąć od nas inicjatywę, od kogo najlepiej zacząć wdrażanie usługi. Moim zdaniem ruch należy do tych, którzy mogą odnieść najwięcej korzyści, czyli takich firm jak Telekomunikacja Polska SA, zakłady energetyczne, gazownictwo, telewizje kablowe, operatorzy komórkowi, spółdzielnie mieszkaniowe.

Dłużnicy, czyli klienci tych instytucji, też powinni być zadowoleni z naszego "polecenia zapłaty", bo odpadnie im wystawanie w kolejkach i pilnowanie terminów spłat. Praktycznie rachunki będą płaciły się same. Najlepszy dowód na to, co mówię to świadczenie przez banki usługi "zlecenia stałe". Nasze "polecenie zapłaty" posiada wszystkie zalety "zleceń stałych", a dodatkowo ma bardzo silne i korzystne dla klienta mechanizmy ochrony przed płaceniem pomyłkowych lub niesłusznie wystawionych rachunków oraz daje możliwość dysponowania środkami aż do dnia płatności należności. Dzięki tym mechanizmom nasze "polecenie zapłaty" jest w zgodzie z normami przyjętymi w Unii Europejskiej.

Jak w PKO BP przejść od "zleceń stałych" do "polecenia zapłaty"?

Łagodnie, bez nacisków

Pod koniec pierwszego kwartału 2000 roku PKO BP przystąpi do międzybankowego porozumienia "polecenie zapłaty".

Ponad 3 miliony posiadaczy rachunku Superkonto w PKO BP to prawdopodobnie jedna z pierwszych i najliczniejsza klientela nowej usługi bankowej "polecenie zapłaty". Niestety bank ten - jak do tej pory - nie przystąpił do porozumienia podpisanego już przez blisko 40 banków. O powody zapytaliśmy Roberta Kaczmarka, dyrektora Departamentu Operacji Krajowych PKO BP.

- W "poleceniu zapłaty" znajduje się bardzo korzystny dla klienta zapis mówiący o tym, że w razie pomyłki ma on prawo otrzymać zwrot środków na swoje konto. Warunkiem jest złożenie reklamacji w okresie 30 dni od realizacji płatności w tej formie. Należy zaznaczyć, że uczestnictwo banku w porozumieniu nie jest jednoznaczne ze stworzeniem możliwości realizacji płatności w formie "polecenia zapłaty" we wszystkich oddziałach. Aktywnie mogą korzystać z tej formy realizacji płatności jedynie oddziały, które są zdolne uczestniczyć w systemie ELIXIR przy zastosowaniu teletransmisyjnej wymiany elektronicznych zleceń płatniczych. W PKO BP, który jest dużym bankiem detalicznym, o bardzo rozległej sieci placówek, taką zdolność posiada 3/4 oddziałów. Pozostałe dokonują wymiany danych za pomocą dyskietek dowożonych do właściwej terytorialnie jednostki Krajowej Izby Rozliczeniowej. Te oddziały i ich klienci nie będą mogli realizować płatności w formie "polecenia zapłaty" do czasu wprowadzenia zmian umożliwiających wymianę zleceń płatniczych w formie teletransmisji danych.

-Jak długo ten stan jeszcze potrwa?

Do końca pierwszego kwartału 2000 roku wszystkie oddziały PKO BP powinny posiadać już zdolność komunikowania się z Krajową Izbą Rozliczeniową S.A. w formie teletransmisji. Nie jest to jednak najistotniejszy warunek przystąpienia do porozumienia międzybankowego w sprawie stosowania "polecenia zapłaty".

-Jakie są inne przyczyny zwłoki?

Zobowiązaliśmy się - w związku z koniecznością dostosowania bankowych systemów informatycznych do roku 2000 - że nie będziemy do stycznia 2000 roku wdrażać modyfikacji tych systemów. Co nie oznacza, że nic się nie robi. Wręcz przeciwnie od sierpnia br. Softbank pracuje nad modyfikacją naszego oprogramowania, przygotowując je do obsługi "polecenia zapłaty" po zakończeniu wspomnianego okresu "zamrożenia" systemów, a Departament Operacji Krajowych, którym kieruję, jest odpowiedzialny za jej wdrożenie.

-Panuje pogląd, że "polecenie zapłaty" jest konkurencyjne dla usługi "zlecenia stałe" i dlatego PKO BP przeciąga sprawę.

To nie jest prawda. Jesteśmy zainteresowani, sam osobiście uczestniczyłem w pracach zespołu przygotowującego projekt przepisów wdrażających tę formę płatności. Prawdę mówiąc "polecenie zapłaty" jest usługą znacznie bardziej korzystną dla banku wierzyciela, czyli tego w którym np. Telekomunikacja Polska S.A. ma swój rachunek, niż dla banku dłużnika. PKO BP jest przede wszystkim bankiem milionów dłużników - klientów takich firm jak TP SA. Spadnie więc na nas wiele obowiązków, a niekoniecznie wiązać się z tym będą dodatkowe wpływy. Mimo to zdecydowaliśmy przystąpić do porozumienia jak tylko zaistnieją po temu warunki organizacyjne i techniczne.

-Co wtedy stanie się z Waszymi "zleceniami stałymi"?

Likwidacja "zleceń stałych" w PKO BP nie jest przewidywana. Doświadczenia zachodnie pokazują, że usługa "polecenia zapłaty" przyjmuje się systematycznie ale powoli w okresie 4-5 lat, a wynika to stąd, że dłużnik (najczęściej indywidualny klient banku) musi nabrać do niej zaufania. W tej sytuacji temu, kto będzie chciał zamienić "zlecenie stałe" na "polecenie zapłaty" takie łagodne przejście umożliwimy. Nie będziemy natomiast na nikogo wywierać nacisku do podejmowania takiej decyzji.

Rozmawiał: Krzysztof Szcześniak